Festiwale muzyczne, Rajzujemy

Pannonica – rodzinny festiwal

Festiwale muzyczne pokroju Openera i OFFa oferują coraz więcej udogodnień dla uczestników z małymi dziećmi. Wciąż jednak niewiele u nas tego typu imprez tworzonych z myślą o rodzinach. Pannonica jest jednym z wyjątków. (Marcin)

Festiwale to idealny sposób na spędzenie niezapomnianych wakacji i spotkanie ludzi. Z Gosią poznaliśmy się w 2008 roku na OFFie, wtedy odbywającym się jeszcze w Mysłowicach. Stojąc pod sceną na jednym z wcześniejszych popołudniowych koncertów, moja przyszła żona poczęstowała mnie z cukierkami, potem tańczyliśmy do British Sea Power, no i tak jakoś zostało. Od tamtego czasu odwiedziliśmy kilka większych muzycznych imprez w kraju i za granicą, w tym Pohodę na Słowacji i Frequency w Austrii.

rajzujemy-pannonica-5-1024x600

Między festiwalami u naszych południowych sąsiadów, a tymi odbywającymi się nad Wisłą jest wiele różnic. I nie chodzi tu o dobór artystów, ale o podejście do uczestnika. Tam mamy swobodę i luźny klimat, u nas często długą listę zakazów, jak zakaz wnoszenia napojów. To drobiazgi, ale takie właśnie drobne elementy sprawiają czy na festiwalu czujemy się po prostu dobrze. Na szczęście w Polsce można znaleźć imprezy, na których to właśnie uczestnik jest najważniejszy. Zwłaszcza ten, który chce wybrać się z rodziną.

rajzujemy-pannonica-2-1024x650

W tym roku wybór padł na Pannonicę, festiwal folkowy prezentujący głównie gwiazdy muzyki bałkańskiej, który odbywa się pod koniec sierpnia w Barcicach koło Starego Sącza. Poza świetną muzyką i naprawdę zjawiskową lokalizacją imprezy, do wyjazdu skusiło nas przede wszystkim sporo udogodnień stworzonych z myślą o rodzicach z dziećmi:

rajzujemy-pannonica-4-1024x650

– darmowe wejście dla osób o wzroście poniżej 140 cm,

– naprawdę dobra cena karnetów dla dorosłych (wejściówkę na 3 dni można było zdobyć już za 65 zł),

– specjalne „ciche” pole namiotowe,

– codziennie warsztaty i animacje dla najmłodszych (m.in. warsztaty z tworzenia instrumentów muzycznych, robienia baniek, a także specjalne pokazy teatralne),

– ciekawa i urozmaicona oferta gastronomiczna (to pierwszy festiwal na jakim byliśmy, gdzie rano na śniadanie można było dostać pyszną owsiankę, racuchy z jabłkami i kakao),

– prosty system płatności, bez konieczności kupowania bonów.

rajzujemy-pannonica-3-1024x650

Gosia:

Festiwal Pannonica przypomniał mi smaki dzieciństwa. Mogłam w końcu spróbować przepysznych langoszy, którymi zajadałam się jeżdżąc na węgierskie wakacje. Smakują tak samo pysznie, jak te jedzone przeze mnie 20 lat temu – tradycyjnie wybrałam langosze z serem i śmietaną. Smak dzieciństwa to też domowy sok malinowy rozpuszczony z wodą (mały kubek kosztował zaledwie złotówkę). Pyszny sok, cudne słońca i znów byłam pięcioletnią Gosią z długimi warkoczami, która przybiegła na moment by się napić i znów wybiec „na pole” poznawać cały ten ciekawy świat :)

pannonica-koniec-1024x650

I najważniejsze – Pannonica to przede wszystkim świetna muzyka, przyjazna atmosfera i przyjaźni ludzie. Na terenie festiwalu mogliśmy swobodnie rozłożyć się w cieniu sceny i słuchając popołudniowych prób zespołów, odpoczywać i dobrze się bawić. A przecież o to właśnie chodzi w festiwalach. Dzięki Pannonica, widzimy się za rok!

I na deser kilka dźwięków, które szczególnie zapamiętamy i polecamy!

Klikając „Lubię to” pomagasz promować nasze teksty! Dziękujemy :)

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *