Miejsca, Rajzujemy, Słowenia

Czy warto jechać do Słowenii nad morze?

Piękne zabytkowe miasteczka, czyste morze, cisza i spokój – słoweńskie wybrzeże bardzo nas zaskoczyło.

Będzie nam miło jeśli polubisz nasz profil na Facebooku :)

„Słowenia ma około 30 km mulistego zarośniętego trawą wybrzeża. Tyle w temacie morza. Jazda 1000 km po to żeby sprawdzić skład mułu jest dla pasjonatów geologów” – najczęściej na takie opinie dotyczące słoweńskiego morza, można natknąć się w internecie. Cóż, nie ma co ukrywać, że Słowenia to rzadko wybierany kierunek plażowania nie tylko przez polskich turystów, ale – o czym przekonaliśmy się na miejscu – także przez samych Słoweńców, którzy najczęściej jadą na Chorwację. Postanowiliśmy sprawdzić na własnej skórze czy diabeł rzeczywiście tak straszny jak go malują.

DSC_0198 (Medium) (Custom)

Nasz wakacyjny cel był prosty: spakować auto i możliwie jak najszybciej dojechać nad południowe morze, a przy okazji zobaczyć nowy kawałek Europy. Słowenia od dłuższego czasu kusiła nas swoimi górami, dlaczego by więc nie spróbować tamtejszego wybrzeża? Tym bardziej, że przeglądając obrazki z nadmorskich miasteczek trafiliśmy na takie zdjęcia jak to, przedstawiające wysunięte w morze zabudowania Piranu. Miejsce to nie tylko urzeka swoją architekturą, ale jest także dobrym punktem wypadowym do Włoch (ok 40 min drogi od Triestu i 2 godziny od Wenecji).

2-piran-morze (Custom)

Poniżej kilka uwag, które mogą okazać się pomocne przy planowaniu wakacyjnego wyjazdu w te rejony.

Kiedy jechać?

Nasz wyjazd przypadł na połowę maja, czyli jeszcze przed rozpoczęciem sezonu letniego. Widać to było w miastach i na plażach – turystów było naprawdę niewiele. Wyjazd w tym okresie to jednak pewne ryzyko, zwłaszcza dla osób, które oczekują słonecznej pogody. Nam udało się wstrzelić w temperatury w okolicach 25 stopni i duże ilości słońca, ale tuż przed naszym przyjazdem było podobno zimno (na północy spadł śnieg). Żegnało nas zachmurzone niebo. Na pewną pogodę można już liczyć w czerwcu. Wyjazd w tym okresie wiąże się już jednak z nieco wyższymi opłatami za noclegi i większą ilością turystów.

3-ulice

Piran / Izola / Koper / Portoroż

To cztery główne miasta leżące na słoweńskim wybrzeżu, które w trakcie naszego kilkudniowego pobytu zdążyliśmy dobrze poznać.

  • Mieszkaliśmy w Piranie, w małym domku na wzgórzu, około 10 minut spacerem od starego miasta. Piran to dawna wenecka twierdza, która architekturą nawiązuje do tego włoskiego miasta. Zachowały się tutaj m.in. stare mury obronne, które oddzielają stare miasto od reszty lądu. Codziennie mijaliśmy je, schodząc stromymi schodami do centrum. Miasto nie jest duże. Wzdłuż głównej ulicy ciągnącej się wybrzeżem można znaleźć bary i restauracje serwujące owoce morza. W poszukiwaniu dobrego jedzenia warto jednak zapuścić się w wąskie uliczki, gdzie można znaleźć knajpki o lokalnym charakterze, z rozsądnymi cenami, a także plac targowy ze świeżymi owocami i warzywami. W temacie restauracji polecamy Fritolin (głównie owoce morza, ceny od 5 euro, duży wybór, ciche miejsce ukryte pod winoroślami) oraz Gostlina Park (nieco drożej, lokalne słoweńskie dania, za rogiem park z fontanną i placem zabaw). Najlepszy widok na okolicę rozciąga się ze wzgórza, na którym stoi kościół św. Jerzego.

DSC_0318 (Medium)

  • Po wizycie w Izoli zgodnie stwierdziliśmy, że przy następnej wizycie w tych rejonach musimy zatrzymać się właśnie w tym mieście. Jest bardzo podobne do Piranu, ale ma bardziej kameralny charakter i jest przy tym bardzo różnorodne. Znajdziemy tu bardzo ładną starówkę, a także długą kamienistą plażę, z dodatkowymi udogodnieniami, których brakuje w Piranie (jak prysznice czy baseny z wodą morską na brzegu). Tuż obok rozciąga się duży zielony park. Miejsce to żyje swoim codziennym rytmem, turystów było tu naprawdę niewiele.

DSC_0171 (Medium) (Custom)

  • Koper to największe z wymienionych miast, gdzie znajduje się główny słoweński port handlowy, a także uniwersytet. Tutaj także znajdziemy stare miasto z klimatycznymi zabudowaniami, ale całość nie robi już takiego wrażenia jak Piran i Izola.
  • Portorož to typowy kurort z hotelami, restauracjami i jedyną w okolicy piaszczystą plażą. Idealne miejsce na wylegiwanie się na słońcu. Na obiad warto wybrać się do Ostariji, którą znajdziecie tuż przy głównym deptaku.

Gosia:

Izola na następny pobyt to mój numer jeden…biorąc pod uwagę chęć zachowania zdrowia psychicznego rodzica ;) Jest tu duża plaża, przy plaży basen i plac zabaw – po prostu raj dla najmłodszych! Dla mnie też bo uwielbiam pływanie i w przypadku zimniejszej wody w morzu jest alternatywa w postaci basenu. Dobra wiadomość jest taka, że niezależnie od tego czy wybierzemy Izolę, Piran czy Portorož – wszędzie znajdziemy przepiękne muszle. A ich szukanie to też wyjątkowa frajda!

Gdzie nocować / Parkingi

Nie brakuje tutaj hoteli i pensjonatów. Nam zależało na pokoju z kuchnią, głównie z myślą o ciepłych posiłkach dla Helenki, które zabieraliśmy ze sobą w dłuższą drogę. Podobnie jak w przypadku zeszłorocznych wakacji na Kaszubach, z pomocą przyszedł serwis Airbnb, gdzie w przeciągu godziny udało nam się znaleźć i zarezerwować małe mieszkanko z ładnym ogrodem.

4-ogrod

Jadąc samochodem warto dopytać o miejsca parkingowe w okolicy, z którymi w tym rejonie często jest problem. Wybierając się do Piranu samochodem należy pamiętać, że nie można nim wjechać do ścisłego centrum. Auto należy zostawić na jednym z publicznych (płatnych) parkingów, skąd dalej można dojść pieszo lub dojechać darmową komunikacją miejską. Początkowo znaleźliśmy świetny nocleg blisko głównego placu, ale myśl o tym, że każda wizyta w samochodzie będzie wiązać się z pokonywaniem dużych odległości, trochę nas zniechęciła. Na miejscu okazało się, że parking jest oddalony ok 10 min. spacerem od centrum, czyli nie tak daleko. Odległości nie są jednak duże i warto się przespacerować. W Izoli i Koprze parkingi są usytuowane w dość dobrych miejscach blisko centrum. W Portorož możemy zaparkować wzdłuż głównej ulicy miasta lub na parkingu przy głównym przystanku autobusowym, kilkadziesiąt metrów od plaży.

DSC_0150 (Medium)

Wzdłuż wybrzeża kursuje też sporo autobusów miejskich, dzięki którym nie musimy martwić się o miejsca parkingowe.

Woda i plaże

Słoweńskie wybrzeże posiada głównie kamieniste plaże. W centrum Piranu znajdziemy trzy niewielkie miejsca do plażowania oraz kilka drabinek prowadzących prosto do wody. Znacznie lepiej wypada w tym temacie Izola i Portorož, o czym wspominałem powyżej. Jeśli szukasz jednak naprawdę sporego kawałka plaży, warto wybrać się za południową granicę do chorwackiego kempingu Kanegra. Podobno w sezonie, w ośrodku przebywają głównie nudyści, ale podczas naszej wizyty byliśmy zupełnie sami.

5-kanegra

Zakupy i jedzenie

W poszukiwaniu lokalnych produktów i przysmaków warto zajrzeć do małych lokalnych sklepów, których w nadmorskich miastach nie brakuje. Okolica słynie przede wszystkim z soli morskiej, którą można kupić zarówno w specjalistycznych sklepach, jak i zwykłych spożywczakach, a także win. W piekarniach warto spytać o burka – słoweńskie placki z farszem, wypiekane na różne sposoby (nam trafił się w cieście francuskim, ale widzieliśmy też burki na kształt pizzy). Na ulicach i przy plażach można znaleźć stragany ze świeżymi owocami, które na południu smakują znakomicie, ale o tym nikogo nie trzeba przekonywać.

Gosia:

Do Kopru warto wybrać się na przepyszne ciasta i torty – znajdziecie je na każdym rogu!

Podsumowując nie mamy porównania z tym jak spokojne nadmorskie miasteczka w Słowenii wyglądają w sezonie, ale nam udało się spędzić kilka niezapomniane dni bez tłumów, hałasu, ciesząc się morzem, słońcem i dobrym jedzeniem.

DSC_0409 (Medium)

 

7 Comments

  1. My byliśmy w zeszłym roku na koniec sierpnia i było tak super, że zaplanowana Chorwacja została ograniczona do trzech pojedynczych wypadów na Istrię. Słowenia nas urzekła. Przed wyjazdem wiele osób odradzało nam Słowenię, głównie tekstem, że drogo. Mieszkaliśmy tydzień w Izoli na Campingu Belvedere. Położony jest na klifie na skraju miasta. Na plażę na dół jest darmowy busik, a do miasta płatna kolejka. Camping kosztował nas wiele taniej niż cenią się campingi na Istrii (30E za 3 osoby, auto, namiot, prąd i super baseny) Fajna sprawa, bo nie prowadzą rezerwacji miejsc i zawsze gdzieś można się wcisnąć. Nawet jak jednego dnia trafi się mały skrawek placu, to na drugi może się okazać, że ktoś wyjechał i zwolniła się lepsza miejscówka. W tym roku planujemy dotrzeć do Dubrownika ale coś mi się wydaje, że mimo 3 tygodni urlopu, znów po drodze będzie dużo atrakcji i nie dotrzemy ;)
    Czytałam też wpis o Trieście, do którego ostatnio nie zawitaliśmy, ale planujemy. U Was zwiedzanie przeplecione placami zabaw, u nas też trasa zawsze zróżnicowana, do tego stopnia, że po 11 dniach zwiedzania Budapesztu nasza obecnie 6-tka od dwóch lat pyta, kiedy znów tam wrócimy ;) Zapraszam na naszą stronę i życzę kolejnych udanych podróży.

    Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *